Strony

Sergiusz. Skazany na talent

 

fot.https://www.facebook.com/silence27

Był czwartek, 4 sierpnia 2016 roku. O godzinie 9.30 złowieszczo zawyła syrena rogozińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej.  

Pożar mieszkania na ul. Kościuszki.

 Mieliśmy w firmie przerwę urlopową i korzystając z wolnego czasu malowałem elewację, wtedy zadzwonił telefon: “Cześć Przemo, Hypnosis już nie zagra w oryginalnym składzie. Guciu się spalił.” Ta informacja  była dla mnie irracjonalna i szokująca, a osobie dzwoniącej zabrakło wyczucia powagi chwili i wyobraźni, bo nie spłonął kiosk RUCHu tylko zginął człowiek, mój kompan z lat młodości i artysta, którego znałem od 30 lat.


Mój dom, to te szare ulice

 

Autor i Sergiusz, lata osiemdziesiąte. fot.M.Serocki


   Byłem starszy od Sergiusza zaledwie o jeden oddech historii. On początek Gierka - ja koniec Gomułki , on grudzień - ja marzec. Ale Guciu nigdy się nie zestarzeje, zawsze pozostanie  beztroskim nastoletnim wariatem i artystą. Obaj byliśmy dziećmi Rofamy - nasi ojcowie tam pracowali i jak większość społeczeństwa w owym czasie-budowali socjalizm, który gdy tylko nadarzyła się okazja w 1989 roku obalili i stali się pierwszymi ofiarami tego przewrotu (utrata miejsca pracy). Taki paradoks.

   Różniło nas wiele, ale łączyły cele, bynajmniej nie więzienne :) Nie będę owijał w bawełnę, ale pochodziliśmy z trochę innych światopoglądowo o rodzin. Moja bardziej konserwatywna i religijna, a  w mieszkaniu Państwa Wysockich na ul. Kościuszki było czuć “wolność”. Czasami nawet trochę pachniało anarchią. Jego rodzice Barbara i Czesław (też kiedyś grał na basie), siostra Agnieszka i brat Marcin wszyscy byli bardzo otwarci i przyjaźni, dla kolorowych kolegów Sergiusza.

  To mi się podobało. Bo pod koniec lat 80-tych długowłosi obszarpańcy na ulicach małych, prowincjonalnych miasteczek, takich jak Rogoźno raczej wzbudzali niesmak i politowanie niż zrozumienie. Poza tym nastoletni buntownicy mieli bardzo ciężkie życie w szkole i lokalnej społeczności, co wielokrotnie odczułem na własnej skórze. Bardzo lubiłem zrobić sobie w ich kuchni kanapkę z "leberką" i majonezem, był to szczyt moich kulinarnych możliwości w owym czasie. Guciu natomiast opanował, metodę zdobywania "fajek" które jego mama zamykała na klucz w szafie. Nie będę zdradzał jego "knyfów", ale miał co palić.

 

Harley mój to jest to…

 

Sergiusz, 1.05.1989 w ogrodzie Krzysia (obecnie parking Lidla)arch. autora

   “Guciu” uskuteczniał P.O.M. (Powolny Obchód Miasta) i często z Pawłem “Wackiem” bujali się po Rogoźnie. Z reguły miał przy sobie zeszyt ze swoimi tekstami i różnymi szkicami. Szukał ujścia swojej fantazji i wyobraźni, eksperymentował. Jego pierwszy obraz namalowany na kawałku dykty skończył jako popielniczka na jednej z naszych szalonych imprez z końca lat 80-tych “Te petki - Van Gucia”. Wtedy nikt z nas nie brał na poważnie tych malarskich eksperymentów Sergiusza.

  Latem 1987  roku udając się na Festyn Rodzinny do rofamowskiego ośrodka za jeziorem natknąłem się na tych dwóch rogoziński outsiderów (Guciu i Wacek). Siedzieli  na przystanku PKS przy jeziorze i debatowali  na temat prawa jazdy i wymarzonych motorów: Harlejów, Junaków i Panonii

-Ojciec mi mówił, że zapłaci za “prawko”.

-Mi obiecał, że jak zdam to kupi Junaka.

Chwile z nimi pogadałem po czym wsiadłem na swój  “zabytkowy” rower, który dostałem od dziadka Kazia i ścieżką wzdłuż jeziora popedałowałem do celu. A oni za mną. W pewnym momencie ci dwaj chudzielce,  jeden po drugim wskoczyli mi na bagażnik no i “antyk” nie dał rady udźwignąć tyle “ciężkiego rocka”, z tylnego  koła zrobiła się “ósemka”. Od tego czasu byłem skazany na  P.O.M…

Pewnego razu Sergiusza odwiedził kolega Roman, który przyjechał motorem i zostawił swoją czechosłowacką "bestię" przed blokiem. Ekscentryczny artysta z Kościuszki odpalił motor z demoludów za pomocą kluczyka od skarbonki i chwile później "wyszlifował" swoja twarz i rozpędzoną maszynę o mur-płot szmaciarni na "II Armii Wojska Polskiego". Tak było, widziałem obdartą facjatę Gucia i rachunek za naprawę motoru jaką dostał od Romana.


 Było nas trzech, w każdym z nas inna krew

 

1.05.1989 W ogrodzie u Krzyśka. arch.autora

 

Chociaż nie umieliśmy grać i nie mieliśmy instrumentów, a  Sergiusz dopiero kombinował jakiś gryf i deskę to postanowiliśmy założyć zespół. Okazało się, że trzeba wziąć do kapeli “Świdra” bo w jego kamienicy jest ogromniasta piwnica i możemy tam zrobić salę do prób. Spotkaliśmy się pewnego popołudnia w piwnicy przy Kościuszki 39. Pomieszczenie faktycznie było duże, ale zalegała tam hałda węgla, którą trzeba było przerzucić. “Świder” przyniósł z domu gramofon , włączył płytę TSA "LIVE" i zabraliśmy się do roboty. Skończyło się na tym, że zrobiliśmy dobry uczynek porządkując czyjąś piwnicę.

   Nie pamiętam dokładnie, kiedy nasza znajomość nabrała rumieńców, ale musiało to być w 1988 roku. Wtedy założyliśmy pierwszy prawdziwy zespół BABAYAGA, Guciu grał na gitarze, ja na basie, a z perkusistami to różnie bywało, Krzysztof Szczurek, Krzysztof ”Cyniu” Urban, a najczęściej NIKT. Przez chwilę grał z nami na gitarze Krzysztof Ładziak. Wtedy tak naprawdę uczyliśmy się grać, cieszyło nas przebywanie razem, to była świetna zabawa. 

 

Logo autorstwa Sergiusza 

  Później było HYPNOSIS (nazwa to mój pomysł i umiejętność przekonania Gucia, że tytuł utworu z płyty “The New Order” zespołu TESTAMENT będzie najlepszy) próby w różnych miejscach, koncerty małe i duże w tym Jarocin i “słynne” wydarzenia w Rogoźnie o których przeczytacie na blogu
https://dokadsiegapamiec.blogspot.com/p/zadzwoncie-po-milicje-jest-wieczor-23.html


Life Is Brutal and Full Of Zasadzkas

 

Obraz "Harvest time" autorstwa Sergiusza. Oryginał w kolekcji autora

    Kiedy założyłem rodzinę nasze drogi się rozeszły.

Około roku 1997 Sergiusz poprosił żebym napisał kilka tekstów dla jego nowej kapeli. Nie wiem czy je kiedyś wykorzystał, ale jakiś czas później odwiedził mnie w warsztacie stolarskim przy ul. Kościelnej w Poznaniu, gdzie pracowałem (10 lat). Przyszedł z dziećmi, dziewczynka trzymała się wózka, w którym siedział mały chłopczyk, a Sergiusz wyjął z torby na portfolio kilka swoich obrazów, o każdym opowiedział mi historię i zaproponował, abym wybrał sobie jeden z nich.

   No i wybrałem "Harvest time" choć pamiętam, że najbardziej dumny był z obrazu "Ewa o świcie" ukazującym profil kobiety w ciąży. No miał chłopak talenty, był artystą.

 Twórczość Gucia w różnej formie artystycznego wyrazu znajdziecie w wielu domach i na zdjęciach https://www.facebook.com/silence27 , muzykę w internecie, uczucia w sercach, a znicz możecie zapalić na rogozińskim cmentarzu, gdzie został pochowany w 2016 roku .

 

fot.https://www.facebook.com/silence27

Jak malowany ptak
 

   Od początku kiedy poznałem Sergiusza  to zawsze był prawdziwy, niczego nie udawał, nie umiał i nie musiał, był po prostu sobą, do końca. I nigdy nie zdziwiło mnie nic co o nim usłyszałem. Jeszcze gdy byliśmy szczeniakami bywało, że spotykaliśmy się codziennie. Zdarzało się, że jego gitara każdego dnia miała inny kolor, bo takie miał natchnienie, a czasami po prostu grał i wymyślał porywające riffy. Było widać, że tkwi w nim ogromny potencjał, że rozpiera go wena, która szuka ujścia. Bez wątpienia  był artystą. Marzył żeby żyć z grania i nic innego nie robić. Uczył się “za lakiernika” później stolarza i szklarza, nauczył się robić witraże. Długo szukał swojego "miejsca" i już wyglądało na to, że znalazł. Ale wtedy "pyk, iskierka zgasła". Miał ogromne poczucie humoru i dystans do siebie i świata, ale nie miał umiaru w podążaniu za marzeniami.


 

fot.https://www.facebook.com/silence27

  Najlepiej wspominam nasze młodzieńcze lata, podróże bez pieniędzy, wspólne brzdękanie na gitarach, spotkania, pogaduchy, plany, P.O.M. To co nas łączyło to marzenia, to co nas różniło to priorytety. W życiu mamy do wyboru wiele dróg i każda z nich gdzieś prowadzi, ale do tych najważniejszych miejsc sami musimy wydeptać ścieżkę.  
 

Sergiusz Wysocki 
27.12.1970-04.08.2016 

Sergiusz 1988 r. fot.archiwum autora

Przemysław Piotr Nowaczyk,  24.06.2026
 
Epilog
 
Ballada o dziwnym malarzu (Dżem)
 
"Puste kieszenie i torba pełna snówOto malarz dziwny, który bywał tuWszyscy go znali, wiedzieli o tym, że...Duszę swą zaprzedał, światu pędzli stu (...)"

 
fot.https://www.facebook.com/silence27
    "Przeczytałam Pana wspomnienie o  Sergiuszu - świetny szkic portretowy !!!
 I nasunęło mi się moje wspomnienie... Myślę, że był to rok 2015 i przypadkiem spotkałam Sergiusza na ulicy. Przywitaliśmy się, powspominaliśmy dawnego czasy i uchylił mi rąbka tajemnicy o swojej sytuacji rodzinnej. Zaproponowałam mu, że mam dla niego pracę - poprosiłam, aby namalował obraz na ścianie mojego salonu.
 ***
"... zawsze go miło wspominam, to mój kuzyn. Miał taki styl bycia, styl życia i trzeba to uszanować. Nie ma go już z nami, kiedyś wszyscy się z nim spotkamy. W sumie to Sergiusz zainspirował mnie muzyką jeszcze bardziej niż byłem zainspirowany, to on załatwił mi wzmacniacz mv3 niemiecki Messerschmitt do gitary basowej mam z nim miłe wspomnienia..." Arek
 
*** 
arch.autora
   "Pamiętam, jak w "zerówce" szliśmy z Panią Ewertowską na spacer. Ja byłem w parze z nim. Miałem problem z zapamiętaniem nazwiska naszej wychowawczyni. On obiecał jej, że będzie mi je przypominał, ilekroć zajdzie taka potrzeba." Grzegorz
 
 
*** 
" Chodziłam z Sergiuszem do podstawówki, zawsze uprzejmy,miły, inteligentny, fajny kolega, pięknie też rysował. Często odwiedzam Jego grób, pod koniec Swojego życia był bardzo samotny i smutny." Violetta
 
***
"Kto znał Gucia na pewno nie zapomni gościa..... człowiek - rogozińska historia... pozdrawiam wszystkich co go znali" Rafał
 
*** 
"...mam z tym "asem" sporo wspomnień z podstawówki i nie tylko, bo mieszkaliśmy w jednym bloku. W szkole często siedzieliśmy razem w jednej ławce i nieźle dokazywaliśmy,  co kończyło się staniem w kącie, albo wytarganiem jego "batów"- kiedy naszej wychowawczyni (SP 1 klasa b) -p.Kaniowej nerwy już puściły." Piotr
 
***
arch. autora
 

 "Znałem Gucia tylko przelotnie, byliśmy niejako sąsiadami - ja z "akwarium", on z bloków na Sądowej (Czarnkowskiej?), nasze drogi przecięły się raptem kilka razy; bywałem na próbach Hypnosis w kinie (z pałkarzem Cyniem chodziłem do klasy w Hipolicie), stałem z tego co pamiętam na bramce podczas któregoś ich koncertu w kinie, jakieś imprezy po koncertach.

W pamięci mam szczupłą sylwetkę Gucia, w obcisłych spodniach, długie blond włosy, które falowały przy każdym kroku (jak ja mu ich wtedy zazdrościłem), futerał z gitarą (gry na niej jeszcze bardziej mu zazdrościłem). Fajna, barwna postać, mimo, że nie byliśmy kumplami, gadaliśmy z sobą wszystkiego może z 10 razy przez te lata, kiedy mieszkałem w Rogoźnie, to lubiłem gamonia." P.S.

 
***
"Miałam przyjemność poznać Sergiusza– człowieka o niezwykłej wrażliwości i talencie. Choć nie ma Go już wśród nas, pozostanie w pamięci jako osoba, która inspirowała swoją twórczością i sposobem bycia. Jego sztuka oraz wspomnienie o Nim będą żyły dalej w sercach tych, którzy mieli szczęście Go poznać Eliza
 
***
 
   "Z Guciem znaliśmy się od dziecka, ale tak naprawdę poznałem go dużo później. Właściwie zawsze pracowałem w Poznaniu (wtedy w Wydawnictwie Św. Wojciecha) i kiedyś spacerując po Półwiejskiej zobaczyłem szyld firmy zajmującej się "produkcją" witraży. Z czystej ciekawości wszedłem ciemnym korytarzem na podwórko, a potem do firmy. Nikogo nie było w środku, na ścianach wisiały witraże, oglądałem je. Trwało to może kilka minut kiedy to otworzyły się drzwi i wszedł ku mojemu zaskoczeniu nie kto inny jak Sergiusz. 
   Od tego czasu bardzo często do niego zaglądałem, przychodziłem na kawę i na długie pogaduchy. Poznałem też jego żonę i dzieci. Zaprojektowałem nawet ulotkę jego firmy. Sergiusz w tamtym czasie mieszkał w Poznaniu lub pod Poznaniem, nie pamiętam już. Potem wrócił do Rogoźna i od tamtej chwili prawie codziennie wracaliśmy razem tym samym pociągiem do domu, trwało to może dwa lata. Opowiadał mi bardzo dużo o swoich problemach, o radościach, ale to już na zawsze zostanie między nami. 
   Był człowiekiem bardzo wesołym, empatycznym, ale też bardzo smutnym i samotnym...
Wish You Were Here!" Zbyszek
 

 
 
" Biały krzyż" cover
 
 
 Pierwsze nagrania studyjne z 1992 roku wydane na kasecie razem z zespołem SKULL SMOKES 
 
Płyta "Life is Brutal & full of zasadzkas"(wydana tylko na kasecie)
 
Jarocin 92 
 
Jarocin 93 
 
 Harvest Time- "Z miasta do miasta"
 

 
Wydawnictwa muzyczne których współtwórcą był Sergiusz (z archiwum autora)
 

Nagrania z 1992 roku (na drugiej stronie kasety zespół SKULL SMOKES)


 
Płyta"Life Is Brutal & Full of Zasadzkas" wydana w 1994 roku (nigdy nie wyszła na CD)

 
Płyta zespołu country "Harvest Time" na której też zagrał Sergiusz


P.P.N.29.06.2026 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz