Zadzwońcie po milicję
Jest wieczór 24 marca 1990 roku i chociaż to dopiero początek wiosny, to ten dzień w Rogoźnie był bardzo gorący, tak gorący, że zapisał się na kartach historii. W asyście oddziałów Milicji Obywatelskiej (która dopiero w maju wspomnianego roku stała się Policją) tłum długowłosych “metalowców”, wśród których jest też grupa muzyków, maszeruje na dworzec PKP. Obrzucani przez mieszkańców nie tylko wyzwiskami, opuszczają Rogoźno.Tak się skończył pełen emocji koncert “Upadek cywilizacji”( cóż za prorocza nazwa, mogłem zaproponować inną…) zorganizowany przez rogozińskie środowisko “metalowe” przy nieocenionej pomocy Klubu Fabrycznego Rofamy pod kierownictwem Jacka Paczesnego.
Zespoły : Acid Drinkers(Poznań). Madhouse(Piła), Last War (Wągrowiec) i gospodarze Hypnosis (Guciu, Slatan, Cyniu) sprawiły, że do miasta przybyła z okolicznych miejscowości spora grupa fanów heavy metalu. Swoim wyglądem i swobodnym zachowaniem, bardzo odróżniali się od szarej masy, co doprowadziło do potyczek z lokalną ekipą młodych gniewnych. Z okien garderoby widzieliśmy goniących się wzajemnie przedstawicieli obu zantagonizowanych grup.
![]() |
| HYPNOSIS (od lewej Cyniu, Slatan, Guciu) |
O 17.00 gdy zaczął się koncert wydawało się, że zwaśnione strony już sobie wszystko wyjaśniły i zabawa trwała w najlepsze, aż do występu gwiazdy, o czym czytamy w książce “Raport o Acid Drinkers” Leszka Gnoińskiego (...) Titus nie wspomina tego koncertu zbyt dobrze:” Było mało publiki i mnóstwo bamberstwa. W czasie sztuki jakiś wielki bamber wjechał na scenę, wziął mikrofon od przejściówek i zaczął nadawać:” Możecie mieć długie włosy. Możecie mieć krótkie włosy, ja nie mam nic przeciwko temu, ale ci, co Jurasa skopali, dzisiaj z Rogoźna nie wyjadą. Dziękuje. Koncert trwa dalej !” Takie były zadymy, że podobno gościa zabili po koncercie. Na dworzec szliśmy pod osłoną patrolu” - tyle książka. Koncert
trwał dalej, ale deklaracja "olbrzyma w pasiastej koszulce" wzbudziła
niepokój wśród uczestników imprezy, dlatego zaczęli się rozglądać po
sali za przedmiotami do samoobrony. I tak zdemolowano część lamperii wyrywając drewniane tralki.
Wspomniani przez Titusa “Juras” i “wielki bamber” nadal mieszkają w Rogoźnie i mają się dobrze, czasami ich spotykam. Wtedy byli częścią "plutonu egzekucyjnego" z Hadesu (kultowa piwiarnia w Rogoźnie) tak się podobno sami nazwali. Nawet nie wiem czy mają świadomość, że są częścią historii Acid Drinkers.
Podczas koncertu ACID'ów siedziałem przez chwilę na dole w kawiarni i gdy nad nami skakała publika, strop zaczął się uginać, a lampy na suficie zaczęły się huśtać. Miałem obawy, że za chwile to wszystko runie…
Zdjęcia z mojego archiwum.
Wykorzystałem fragment książki "Raport o ACID DRINKERS" Leszka Gnoińskiego.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz