Każde pokolenie ma własny czas
| Moja "zerówka" 1976 r. (archiwum autora) |
Jestem chłopakiem z małego miasta w dawnym województwie pilskim. Synem wielodzietnej rodziny, bo poza Jackiem, który jest ode mnie o rok starszy mam jeszcze pięcioro młodszego rodzeństwa. Nasze dzieciństwo było radosne i piękne, ale niełatwe.
![]() |
| Jacek i Placek :) |
Wraz z rokiem 1970, pojawiało się wiele nowych możliwości, na lepszą pracę, własne mieszkanie, a nawet dom. Dlatego mój ojciec zwolnił się z fabryki mebli (na ul.Kotlarskiej) i przeniósł do stolarni w Rofamie. Największy zakład pracy w Rogoźnie oferował swoim pracownikom możliwość nabycia działek budowlanych na atrakcyjnych warunkach min. przy ulicy Orzeszkowej. Stanisław miał już synów (i córkę), zatem przyszedł czas by mistrz ciesielski wybudował dom dla swojej rodzinny. Nasze niedzielne spacery z ulicy Nowej (gdzie mieszkaliśmy, kątem u dziadków), przez Kościuszki i Dojazdową kończyły się podlewaniem... pustaków ze szlaki/żużlu (pozostałość po spalaniu węgla szeroko wykorzystywana do utwardzania dróg, oraz w budownictwie do produkcji bloczków budowlanych), które ojciec robił po godzinach.
![]() |
| Widok na ulicę Dojazdową. Od prawej budynki 3,5,7, a w oddali po lewej pierwszy "rofamowski" budynek mieszkalny 11 |
![]() |
| Balik noworoczny dla dzieci (fot. M.Kuźniar -1980) |
Czasy Gierka to okres dynamicznego rozwoju naszej fabryki i przejmowania kolejnych terenów, w tym zamknięcie ulicy Zwycięzców Stalingradu (na odcinku od ronda -obecnie "Melzera" do ulicy Polnej), która od 10 lipca 1976 r. stała się głównym korytarzem komunikacyjnym prężnego przemysłowego organizmu w jaki przerodziła się niegdysiejsza manufaktura produkująca maszyny młyńskie. W szczycie działalności zakład zatrudniał prawie 1500 osób i praktycznie każdy mieszkaniec Rogoźna tamtego okresu był z nim w jakiś, pośredni bądź bezpośredni sposób związany.
.![]() |
| Budowa nowych hal produkcyjnych Rofamy , lata 70-te |
Miejsce pracy z przyszłością było szansą dla wielu młodych ludzi szukających miejsca do życia. Rofama posiadała własne autobusy, którymi dowoziła pracowników w promieniu ok. 20 km .Potrzebne były mieszkania, kwatery prywatne i działki pod budownictwo mieszkaniowe. Niestety podział administracyjny spowodował przeniesienie min. spółdzielni mieszkaniowej do Obornik. Blokowisko im. Przemysława II rozbudowywało się sukcesywnie, ale nie dość dynamicznie, aby sprostać potrzebom rynku. W 1961 roku rozpoczęto budowę pierwszego domu wielorodzinnego dla pracowników przy ulicy Wojska Polskiego 11 (wówczas ul. Dojazdowa) by w drugiej połowie 1963 r. 20 rodzin otrzymało upragnione klucze do mieszkań. Kolejne budynki oddawano w latach 1968 (Oś.P. 2 -60 mieszkań), 1973 (Oś. P. 6- 80 mieszkań), oraz w 1977 budynki na ul. Sądowej, oraz Kościuszki 56 (na zdjęciu, łącznie ok.90 mieszkań).
![]() |
| Po lewej budynek Kościuszki 56, po prawej Sądowa. Znak drogowy informuje o zmianie organizacji ruchu związanej z zamknięciem ulicy Zwycięzców Stalingradu (fot. J. Pietruszczak) |
![]() |
| Sala jadalna zakładowej stołówki na 132 miejsca podczas wydawania obiadów (fot. M.Kuźniar , rekonstrukcja cyfrowa) |
Czas na wczasy

Dla dzieci pracowników były organizowane wyjazdy na kolonie i obozy, a z myślą o całych rodzinach wybudowano ośrodek wypoczynkowy w Kołobrzegu.

![]() |
| Zmiana turnusu w 1964 roku( fot.Z.Michor) |
![]() |
| fot.J.Pietruszczak |
Olbrzymią zaletą było położenie obiektu, tuż przy amfiteatrze - znanym wówczas głównie z festiwalu piosenki żołnierskiej, oraz 5 minut spacerkiem do plaży. Na terenie ośrodka niestety nie było stołówki dlatego urlopowicze i koloniści maszerowali na druga stronę ulicy do ośrodka MEGA, mijając po drodze beczki z pachnącymi wędzonymi śledziami. To miejsce wypoczynku w Kołobrzegu przy ulicy Kościuszki pozostanie na zawsze we wspomnieniach mieszkańców Rogoźna.W moich też.
![]() |
| "Nowa plaża" w ośrodku z jeziorem. (fot. Bernard Kopaniarz 1981) |
W listopadzie 1976 roku prężnie rozwijające się przedsiębiorstwo postanowiło wybudować dla swoich pracowników ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem "Rogoźno". Wybrano miejsce znane jeszcze przed rokiem 1945 jako łazienki miejskie, dzisiaj powszechnie nazywane “ośrodkiem za jeziorem”. Powstający sukcesywnie kompleks stanowił znakomitą bazę do organizacji festynów, oraz rozwoju sportu. W okresie letnim ogólnodostępna tzw. “nowa plaża” przyciąga amatorów pływania, a na terenie ośrodka znajdowały się; boisko do piłki nożnej, kort tenisowy, boisko do koszykówki i wypożyczalnia sprzętu pływającego (kajaki, rowerki wodne).
![]() |
| fot.J.Pietruszczak |
![]() |
| fot. Daniel Cichy |
W 1980 roku na terenie Pracowniczych Ogródków Działkowych przy ulicy Polnej, w czynie społecznym powstał “Dom działkowca”. W okresie letnim organizowano w nim półkolonie dla dzieci pracowników Rofamy. Poza wyżywieniem, były gry, zabawy, wycieczki zakładowym autobusem “ogórkiem” i na koniec oczywiście ognisko z kiełbaskami. Na ogrodzonym terenie obok tego obiektu stała dziwna metalowa konstrukcja; wysoka na 2 metry o powierzchni ok.10 m2, która służyła jako scena dla zespołów podczas potańcówek zakładowych organizowanych na terenie POD. Obok domu działkowca funkcjonował ogólnodostępny plac zabaw, z ogromną piaskownicą, huśtawkami i zjeżdżalniami, a wokół rosły mirabelki i morwy.
![]() |
| Zakończenie półkolonii dla dzieci pracowników zorganizowanych przez Zarząd Pracowniczych Ogródków Działkowych (fot. M.Kuźniar-1978) |
“W dniach 15- 17 czerwca 1977 roku delegacja Landtechnischer Anlagenbau Schwerin siz Brusewitz przebywająca w Rofamie podpisała z kierownictwem fabryki porozumienie o współpracy” *
To międzynarodowe współdziałanie umożliwiło wymianę i wyjazdy pracowników, drużyn sportowych, oraz dzieci.
![]() |
| RKS WEŁNA Rogoźno - TRAKTOR BRÜSEWITZ. Wynik 1-1. (arch.A.Liński) |
Dla dzieciaków z wielkopolskiej prowincji, taka podróż za granicę była wielką przygodą. Niemiecka Republika Demokratyczna, to był kraj na zachód od Polski i już sam przejazd pociągiem przez granicę do Berlina, wzbudzał emocje, podobnie jak później jazda autokarem autostradą do celu podróży. Rogozińska młodzież była kwaterowana w kilku ośrodkach w okolicy Schwerina.
![]() |
| Autor wśród uczestników kolonii 1984 rok.(arch. I.Nowak) |
Nie da się ukryć, że dla młodych Polaków, spotkanie z NRD-owskimi rówieśnikami bywało szokiem kulturowym. Ich otwartość i przyjazne usposobienie, kontrastowało z naszym konserwatywnym wychowaniem nacechowanym powściągliwością, dystansem czy nawet nieufnością. Jednak młodzi ludzie szybko przełamują lody i znajdują wspólny język. Zmagania sportowe, dyskoteki, wycieczki, czy plażowanie przełamywały bariery kulturowe i językowe.
A kultura tu podobno jest...
W 1965 roku oddano do użytku budynek jak go nazywano techniczny przy ul. Wojska polskiego 4 przeznaczony na pomieszczenia biurowe, klubokawiarnię, salę widowiskową czytelnię i bibliotekę.
![]() |
| Zachodnia strona budynku techniczno-socjalnego. Marzec 1964 r. |
Klub był bardzo dobrze wyposażony w sprzęt audio video, instrumenty i nagłośnienie. Kiedy tylko mogłem to chodziłem tam żeby pograć na perkusji (TAMA) i miałem straszną ochotę nauczyć się na niej grać. Ale traf chciał że jeden z instruktorów potrzebował do zespołu basisty,( a bas też mieli z górnej półki FENDER) tyle że do nauki dostałem polskiego Defila z “ortopedycznym” gryfem. Jedyny występ jaki pamiętam miał miejsce na festynie rodzinnym za jeziorem.
Goool !!!
![]() |
| RKS WEŁNA Zdjęcie z roku 1975. |
Naprzód, młodzieży Rogoźna !
Uczniowie 8 klas stawali przed życiowym wyborem szkół i zawodów, dlatego organizowano dla nich spotkania z pracodawcami i wycieczki do zakładów pracy. Pamiętam takie spotkanie w szkolnej stołówce (SP3) z przedstawicielami jakiejś śląskiej kopalni węgla. Wszystko było przedstawione wręcz fantastycznie, warunki nauki i pracy,zarobki, mieszkania, różne przywileje, ale chyba nikt się nie zdecydował na tak egzotyczny dla nas zawód. Natomiast wycieczka do rofamy to było coś. Najpierw spotkanie w biurowcu, foldery, zdjęcia, fantastyczna makieta zakładu. Później dostaliśmy kaski i poszliśmy zwiedzić jeden z najnowocześniejszych zakładów produkcyjnych w Wielkopolsce. Największe wrażenie zrobił na mnie magazyn wysokiego składowania i ogromne maszyny do cięcia stali z czujnikami na fotokomórkę. Mimo to wybrałem zawód w którym jest zapach żywicy i ciepło drewna, a nie zapach smaru i zimna stal.
![]() |
| Uczestnicy szkolnej wycieczki (fot. M.Kuźniar-1980) |
Kilka lat wcześniej wraz z grupą chłopaków z klasy zostaliśmy przyjęci na terenie zakładu przez Pana Pochylskiego w związku z organizowanym przez tutejsze szkoły przemarszem postaci z bajek. Otrzymaliśmy kaski strażackie, pasy i inne akcesoria uwierzytelniające naszą profesję podczas tego wydarzenia.
![]() |
| Wiele informacji na temat historii zakładu zaczerpnąłem z wydawnictwa z 1983 r. |
Dorosłe dzieci mają żal, że ktoś im tę Rofamę skradł...

.png)





.png)
.png)


















