Ostatni list
“Kochana Żono
Ostanie moje pożegnanie z Tobą,
już odchodzę na zawsze od świata
od Was.
Więc żegnam Cię droga żono
Ciebie i swoje małe dzieci
Braci, Siostrę, Ojców i wszystkich
(...) Całuję Cię i żegnam
Twój mąż Janek”
Jan Giermakowski napisał te słowa 22 maja 1942 roku, w celi więzienia przy
ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu. Dzień przed egzekucją.
Zaledwie kilka kroków od wsi Pięty znajduje się Sołtyków, gdzie w 1916 roku Stefan Wielowieyski wykorzystując bliskość linii kolejowej i ziem bogatych w złoża gliny otworzył cegielnię, która do lat 90-tych była miejscem pracy dla kilku pokoleń Giermakowskich.
![]() |
| Ruiny cegielni w Sołtykowie |

Od 1940 r. na terenie "General Gouvernement" władze okupacyjne rozpoczęły przymusowy nabór do pracy. Obowiązkiem pracy objęto na początku osoby w wieku od 18 do 60 lat, później również od 14 roku życia. Wobec oporu ludności polskiej w zgłaszaniu się na wyjazd do Niemiec urzędy pracy na terenie Generalnego Gubernatorstwa zaczęły wysyłać imienne wezwania do stawienia się w punktach zbiorczych, a za odmowę groziły surowe kary. Wiele osób wysyłanych do pracy pochodziło również z łapanek, akcji pacyfikacyjnych i wysiedleńczych.
Taki los spotkał również Jana, który został wywieziony do pracy przymusowej w III Rzeszy i trafił do Schnellau (dzisiejsze Słone, dzielnica Kudowy-Zdrój).
Dwa lata później, we wrześniu 1942 roku podobny los spotkał jego starszego niespełna 18-letniego syna Franciszka (1924-1994), wysłanego do miejscowości Niesky w powiecie Goerlitz i zwolnionego do domu po wyzwoleniu w kwietniu 1945 roku.
Uznany za zmarłego
![]() |
| Marianna Giermakowska (1901-1983) |
“Byłam świadkiem zabrania Jana Giermakowskiego do obozu i wiem, że następnie przebywający w obozie razem z Giermakowskim Ksiądz, którego nazwiska nie pamiętam przysłał wiadomość,że w maju 1942 r. Jan Giermakowski za zabicie Niemca został rozstrzelany.”

Oto staje człowiek wobec urzędniczej machiny, która orzeka, stwierdza, skazuje, oddala, uniewinnia i uśmierca, nawet na podstawie wątpliwych zeznań.
W poszukiwaniu prawdy
29 kwietnia 1942 roku Sąd Specjalny we Wrocławiu wydał wyrok:
Za usiłowanie morderstwa Jan Giermakowski, Polak, robotnik, skierowany do pracy w Rzeszy, usiłował zamordować swojego pracodawcę. Został skazany na karę śmierci.
sygnatura akt Breslau 42 Sg 14 K. Ls. 64/42.
19 maja przyszła odpowiedź o odrzuceniu wniosku. Jan został skazany przez nazistowski Sondergericht Breslau na karę śmierci na podstawie osławionego prawa karnego dla Polaków
(Polenstraf Rechtsverordnung z 1941 roku).
![]() |
| Więzienie przy ul. Kleczkowskiej funkcjonuje do dzisiaj |
22 maja 1942 roku, kilka godzin przed egzekucją prokurator nadzorujący proces wykonawczy, w towarzystwie urzędnika sekretariatu prokuratury lub sądu, przedstawiciela zarządu więzienia, kapelana, tłumacza i lekarza więziennego przybyli do celi Jana w celu odczytania mu negatywnej decyzji Ministra Sprawiedliwości w sprawie aktu łaski. Skazanemu pozwolono na spowiedź, przyjęcie komunii i napisanie ostatniego listu.
Został też poinformowany o planowanej godzinie stracenia.
Przed wschodem słońca
Pod gołym niebem, niedaleko pawilonu B umieszczona była gilotyna. Maszynę śmierci wyprodukowała firma Mannhardt & Co, a później za pomocą kolei przewiozła do Wrocławia, miała ona usprawnić proces wykonywania egzekucji, zastępując topór kata. Urządzenie ustawione było w odległości 1,5 m od murów więziennych.
Kat wraz z trzema pomocnikami czekał już na miejscu pracy. Jan podobnie jak wszyscy skazani został odurzony narkotykami , aby nie stawiał oporu. Więzień został położony na postumencie, zapięty w specjalny kombinezon i przypięty pasami do maszyny. Przycisk wprawiał w ruch elektryczny mechanizm gilotyny. Jedno ostrze z dużą prędkością spadało z góry, drugie zaś powoli od dołu przesuwało się ku górze, mijając się wzajemnie ruchem nożycowym odcięły głowę Jana. Odciętą głowę podniósł za ucho strażnik, szepcząc słowa: „Stało się zadośćuczynienie niemieckiej sprawiedliwości”. Po egzekucji dwójka więźniów zapakowała zwłoki w pergaminowy worek i położywszy go na rynnę odpływową, opuściła w dół do piwnic.

Znicz pamięci
Okupant niemiecki ciała osób straconych przekazywał do specjalistycznych zakładów, gdzie służyły do badań medycznych i ćwiczeń praktycznych, bez powiadamiania rodzin. Dlatego dzisiaj bardzo trudno odnaleźć miejsce pochówku Jana, jeżeli takowe w ogóle istnieje. W wyniku naszych poszukiwań wiedza na temat losów dziadka mojej żony zaczyna wyłaniać się z ciemności i nabiera konturów.
Obecnie próbuję dociec u kogo konkretnie pracował przymusowo Jan Giermakowski w Kudowie Słone i czym się naraził, że został skazany na śmierć. Wierzę, że dzięki posiadanym dokumentom z IPN-u i innym źródłom, które nadal eksploruję uda się odkryć prawdę i odnaleźć miejsce pochówku Jana Giermakowskiego, aby zapalić mu znicz.
15.01.2026 P.P.Nowaczyk

.png)

.png)
.png)







.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz