sobota, 29 listopada 2025

Gościejewo, historia pełna zagadek.


 Gościejewo to znacząca wieś w gminie Rogoźno, z bardzo ciekawą, nieco zapomnianą i nie do końca odkrytą historią sięgającą  XIII wieku.

                  

 Pierwszą  wzmiankę o miejscowości znajdujemy już w “Kodeksie Dyplomatycznym Wielkopolski” gdzie odnotowano, że 2 maja 1296 roku  w Poznaniu Książe Władysław Łokietek przekazał wojewodzie pomorskiemu Mikołajowi Zarembie obdarzone wieloma przywilejami wioski Gościejewo i Olszyna.

“Wladislaus dux regni Polonie etc. 1296 Mai. 2, Poznanie; comiti Nicolao palatino Pomoraniae villas Gościejewo et Olszyna, plurimis libertatibus dotatas, confert” 

Istnieją różne opowieści i legendy z tamtych czasów o księciu i jego perypetiach,  zanim koronował się na króla Polski w roku 1320. Jedna z nich mówi, że Łokietek ukrywał się w Gościejewie czyli, niedaleko miejsca, gdzie został zamordowany Przemysł II. Moim zdaniem to dość dziwaczny pomysł , jakoby pretendent do tronu piastów szukał schronienia w miejscu śmierci swojego poprzednika. Ale zachęcam do lektury bardzo ciekawego tekstu Błażeja Cisowskiego z 2017 roku. 

Nie tylko w Ojcowie, ale również w Gościejewie? | Oborniki Nasze Miasto

"Władysław Łokietek na skałach w Ojcowie" (obraz Wojciecha Gersona) fot. Arch.

W XVI wieku Gościejewo będąc częścią starostwa rogozińskiego przez 27 lat siłą rzeczy było również własnością królowej Bony, o czym możemy przeczytać w innym ciekawym artykule autorstwa Błażeja Cisowskiego ;

https://oborniki.naszemiasto.pl/rogozinskie-starostwo-we-wladaniu-krolowej-bony/ar/c1-4078608 

Bona Sforza (ryc. Jan Matejko (1838–1893)

 Następne informacje o Gościejewie odnajdujemy dopiero w XVIII wieku, dzięki rodzinie Szołdrskich herbu Łodzia.  To stara i szeroko rozgałęziona familia wielkopolska, której pierwotnym nazwiskiem było Szołdra, a wsią gniazdową Szołdry k/ Czempinia w woj. poznańskim.

 

Otóż Władysław Józef Szołdrski (1703-1757) poseł na sejmy, wojewoda inowrocławski i starosta generalny Wielkopolski ; “ Za wstawiennictwem ojca (Ludwika Bartłomieja Szołdrskiego 1675-1749) otrzymał w 1731 r. starostwo rogozińskie scedowane za konsensem królewskim przez Jana Zebrzydowskiego”. W tamtym czasie Rogoźno jak i tutejsza siedziba starostów bardzo podupadły, dlatego z jakiegoś powodu nową rezydencję wybudowano w Gościejewie, a nie w samym mieście. 

W książce Mieczysława Brusta “Zamek Przemysła II” znajdujemy następujący opis owego dworu z 1768 r. (zachowana oryginalna pisownia) : “Wieś Gościejewo do starostwa należąca. W tej wsi jest rezydencja starościńska; a nayprzod dwór pod gontami wybudowany porządnie w blochy, o dwóch kondygnacjach. Jest w nim pokoi cztery.Stołowa izba w środku y dwie garderoby na drugim piętrze y garderobka y kaplica; na dole sklep, do którego drzwi z sieni. Niedaleko tego dworu iest oficyna także w blochy, po prawej stronie usytuowana, w której iest izb dwie, alkierzy dwa y kuchenka.Ta oficyna podobnie pod gontami. Naprzeciwko tey oficyny iest kuchnia tem kształtem wystawiona w blochy, w ktorey iest izba jedna, komory dwie y kuchnia.Poniżej tych budynków jest Folwark, także w blochy w którem są dwie izby i dwie garderoby.W podle tego folwarku iest Mielcuch nowo wystawiony kosztem J.P.Starosty przeszłego, który zupełnie nie iest ieszcze dokonczony. Dranicami pobity, ma izbę wielką(...)do suszenia słodu i komorę(...)

Z tej lektury wynika, że dwór i obejście były podobne do tych w Rogoźnie, zatem zagadką pozostaje  dlaczego na siedzibę starosty wybrano Gościejewo. Dowodem potwierdzającym miejsce piastowania urzędu jest przywilej na rabinat w Rogoźnie dla Lewka Maśka z Łęczycy, wydany 12 lutego 1765 r. w pałacu w Gościejewie przez  starostę rogozińskiego Antoniego Szołdrskiego. Na temat tego ważnego dokumentu oraz ówczesnej sytuacji Żydów dowiecie się Państwo więcej dzięki publikacji Zbigniew Chodyły.

https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&opi=89978449&url=https://ejournals.eu/pliki_artykulu_czasopisma/pelny_tekst/8ab160d2-221d-4bbb-82ce-442ab3ad828f/pobierz


Wspomniany Antoni Szołdrski (1745-1782) któremu, tuż przed swoją śmiercią (15.08.1757) ojciec Władysław zdążył  scedować starostwo rogozińskie, dwa lata później 7.07.1759 r. również w wyniku cesji od  wojewody lubelskiego Antoniego Lubomirskiego otrzymał jeszcze wieś królewską Garbatka. 

W 1768 roku  starostą rogozińskim został młodszy brat Antoniego, Jakub Szołdrski ( ur.1748 r.) , dotychczasowy starosta budzyński. Jakub na stałe zamieszkał w Gościejewie, skąd zarządzał dobrami otrzymanymi w emfiteutyczną dzierżawę od I Sejmu rozbiorowego. I tutaj dokonał swego żywota 29.06.1783 roku.

Mapa z 1798 roku
 

 Edmund Callier w roku 1887 na kartach swojej książki: "Powiat obornicki pod względem dziejowym z zastosowaniem topografii współczesnej" twierdzi, że wieś zamieszkiwali prawie sami Niemcy, a folwark dominialny posiadał Hermann Krock. 

 

Fragment mapy z 1821 roku.

 Wiek XIX to w historii Gościejewa to okres, którego możemy niejako dotknąć nawet dzisiaj, myślę tutaj o parku dworskim i tym co pozostało po pałacu i zabudowaniach przyległych. Według dostępnych dokumentów od 3.02.1852 r. park łącznie z gruntami stanowił własność Wilhelma Thiede. Następnie wg ksiąg wieczystych w 1876 majątek przejął Gottlieb Jurga. I to prawdopodobnie jeden z nich wymyślił i stworzył to miejsce. Jednak do tej pory nie udało się rozstrzygnąć kiedy i przez kogo został wybudowany pałac widoczny na fotografiach z pierwszej połowy XX wieku.

 
 
 
 
 Z pewnością miało to miejsce jeszcze wieku XIX, co potwierdza mapa z 1890 r. na której odnajdujemy zabudowania oraz plan parku , a po aktualizacji na początku XX wieku dodano informacje o istnieniu w tym miejscu lecznicy dla alkoholików. 
 
Mapa z 1890 roku. Zaznaczony park i zabudowania dworskie.
 
Wątpliwe jest, aby pałac został wybudowany z takim przeznaczeniem, prawdopodobnie został ufundowany z jakiś pobudek przez poprzedniego właściciela, a lecznica była prowadzona przez którąś z organizacji związanych z kościołem protestanckim do roku 1914.

W 1911 wydano zaktualizowaną mapę geologiczną i jest na niej informacja o lecznicy dla uzależnionych. (Pomiar gruntów w 1888 r. opublikowano w 1890 r. poprawiono w 1911 r.) 

 

 Co prawda krążą legendy, że majątek przez jakiś czas należał do rodziny Chełmickich herbu Nałęcz i to rzekomo oni wybudowali gościejewski pałac, ale to jest pomyłka wynikająca z podobnie brzmiącej nazwy wsi  Gościejew w powiecie  krotoszyńskim; “W 1885 r. "Gościejewo" stanowiło wieś, gminę oraz dominium w pow. krotoszyńskim. W skład gminy wchodziła wieś Paniwola. Łącznie było tu 29 domów i 187 m-ców wyznania katolickiego; 36 analfabetów. Na terenie dominalnym znajdowało się 13 domów ze 183 m-cami, również wyznania katolickiego, w tym 53 analfabetów. Dobra Chełmickich miały wówczas 1872 morgi obszaru. W 1886 r. Zofia Chełmicka wyszła za Emila Węgierskiego, zaś Napoleon Chełmicki rok później ożenił się z pochodzącą z Łąkocina Marią Znaniecką h. Krzywda. “

Czasopismo "Ilustracja poznańska"13.08.1927 
 
Po odzyskaniu niepodległości ( czyli dla Wielkopolski  de facto w 1919 roku)  pałac i park, przeszły na własność Skarbu Państwa. W 1927 r. poznański Krajowy Związek Komunalny ponownie otworzył w tym miejscu ośrodek odwykowy.
 
Otwarcie ośrodka zgromadziło wielu notabli różnego szczebla.
 
W 1935 roku zmieniono nazwę i strukturę placówki i do wybuchu II wojny światowej funkcjonowała ona jako Wojewódzki Zakład Leczniczy dla Nerwowo wyczerpanych kobiet.
 

    Ten okres w historii pałacu rozwinął Błażej Cisowski, zachęcam do lektury ;
                                            Zdjęcia z okresu międzywojennego. 

 

Jedna z pocztówek będących w obiegu w tamtym czasie.

 

Serdeczne przywitanie kolejnego pensjonariusza...
 
Drugi z prawej to kapelan lecznicy ks. Konrad Pomorski

      

                                                  ___________________

                                                                         *** 

  W czasie II wojny światowej w pałacu w Gościejewie funkcjonował ośrodek dla dziewcząt z Bund Deutscher Mädel  (Związek Dziewcząt Niemieckich). 

 

 Większość z nas kojarzy, że młodych niemieckich chłopców wcielano do Hitler-Jugend, nieco inny był kierunek wychowania dziewcząt, te miały stać się przykładnymi żonami, matkami i gospodyniami domowymi.

 

Uczestniczki obozu prowadziły ogród warzywny

Korzystały z tutejszy "atrakcji"(basen)

Stołówka

 Organizatorką tego związku na terenie Rogoźna była tutejsza Niemka zatrudniona w urzędzie miejskim Hanna Reiter, którą wysłano na szkolenie do Berlina. 


Jedna z najciemniejszych kart w historii Gościejewa  zapisała się latem 1941 roku, kiedy wioskę odwiedził wraz z grupą oficerów namiestnik Kraju Warty (gauleiter) Artur Greiser .

Wejście główne do pałacu. przemawia gauleiter.

 
Podwórze pałacu
 
Spotkanie z mieszkańcami Gościejewa

Hitlerowcy bardzo lubili się fotografować.

Greiser przeprowadzał brutalną germanizację i eksterminację ludności z podległych obszarów. Za popełnione zbrodnie był sądzony i skazany przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Poznaniu. W lipcu 1946 roku, na stoku poznańskiej cytadeli odbyła się jego publiczna egzekucja. 
 
 
Zdjęcie lotnicze  z okresu II wojny światowej
 
 Historia pałacu w Gościejewie jest krótka i zamknięta, ponieważ spłonął w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec II wojny, a później ulegał stopniowej degradacji.

 
 
 W 1978 roku przeprowadzono szczegółową inwentaryzację tego co się zachowało w tym miejscu. 
 


Piwnica pałacu


 




Obecnie budynek przedszkola

 

      __________________________________________________________________________

W artykule wykorzystano informacje i zdjęcia;

https://zabytek.pl/pl/obiekty

https://zamkilubuskie.pl/gosciejewo-pow-oborniki/

https://www.facebook.com/groups/gosciejewo 

https://www.ipsb.nina.gov.pl/Home 

Pozostałe źródła zostały podane bezpośrednio w tekście. 

niedziela, 20 lipca 2025

Dalej niż sięga pamięć

 

 Kiedy jesteśmy dziećmi, to z reguły niewiele rozumiemy z opowieści naszych dziadków o czasach w jakich przyszło im dorastać i żyć. Na przykład w biedzie 20 lecia międzywojennego kiedy do jedzenia była tylko zupa z brukwi albo lebiody, a gdy sąsiad miał świniobicie, to aromatyczny wywar pozostały z gotowania podrobów stanowił kulinarny rarytas dla całej wioski. Bycie parobkiem, albo służącą u właściciela folwarku było szczytem możliwości dla wielu naszych przodków i nie było w tym nic  urągającego godności, bo żadna praca nie hańbi. Mój dziadek Kazimierz był niepiśmienny do śmierci w 2001 roku , ale za to dobrze mówił po niemiecku i często relacjonując swoje przygody używał tego języka (gdy przeglądam dokumenty urzędowe z początku XX w. to widzę że jedna czwarta uczestników kontraktów np. małżonków czy świadków podpisywała  się trzema krzyżykami +++ co świadczy o braku umiejętności czytania i pisania). Kazimierz, ojciec mojej mamy i mój ojciec chrzestny, często opowiadał o swoim dzieciństwie i późniejszych latach pracy, żałuję że tak niewiele z tego pamiętam. Odnalazłem podpis dziadka, który wraz ze swoimi braćmi (Wincentym i Janem) uczęszczał do szkoły powszechnej w Tarnowie (gm.Rogoźno). W 1926 r. USA świętowały 150-lecie niepodległości. Z tej okazji naród polski złożył narodowi amerykańskiemu oryginalny prezent – życzenia, pod którymi podpisało się wielu Polaków. Zbiór opracowany w 1926 zawiera pozdrowienia i podpisy przedstawicieli wszystkich szczebli władz II Rzeczypospolitej (z prezydentem Ignacym Mościckim, oraz posłami na Sejm i senatorami Rzeczypospolitej), wojskowych, przedsiębiorców, naukowców oraz kilka milionów podpisów uczniów szkół polskich. 
 

Do 2025 roku zanim rozpocząłem swoje poszukiwania, to moja wiedza na temat np. pradziadka była taka, że zginął na I wojnie i nigdy nie zobaczył swojego imiennika- najmłodszego syna Kazimierza.

 Dlatego postanowiłem poznać lepiej swoich przodków, zwłaszcza starszych od mojego dziadka Kazimierza Ślachciaka, syna Kazimierza i Katarzyny z d. Mendel, urodzonego w Gościejewie w trzech króli 1915 roku. Wtedy jego ojciec, a mój pradziadek Kasimir -bo tak Niemcy zapisywali jego imię, walczył na froncie zachodnim I wojny światowej zasilając szeregi 12 kompanii, III batalionu,  Reserve-Infanterie-Regiment Nr.7. 

Zanim został zmobilizowany w sierpniu 1914 roku to miał już dwóch synów : Wincentego (1912-1996) i Jana (1913-1958) ale wiedział też że zostawia w domu brzemienną żonę. Pradziadek Kazimierz ( Kasimir) urodził się w Nowym Sułaszewie obecnie Sułaszewo pow. Chodzieski 25 lutego 1887roku. Jego ojciec Andrzej (syn Jana ur. w 1817 i Konstancji z.d.Jankowska ur. w 1825) wdowiec po Ludwice Ziętoskiej którą poślubił w 1871 roku w Broniszewicach, w 1875 roku wziął za żonę  młodszą o 10 lat Jadwigę Łyskawkę z którą przeprowadził się z pod Pleszewa, najpierw w okolice Chodzieży, a później do Ninina. 

                  Odszukałem w archiwach akt ślubu moich prapradziadków.

 
  Tłumaczenie: Pleszew (USC), dnia 21 kwietnia 1875 r. o godzinie 8:00 (data ślubu)  Małżonkowie:
1. Robotnik dniówkowy Andrzej (Andreas) Slachciak, katolik, 28 lat, urodzony i zamieszkały w Broniszewicach. Syn komornika Jana Slachciaka i jego żony Konstancji (Constantia) z domu Jankowska, zamieszkałych w Broniszewicach.
2. Niezamężna Jadwiga (Hedwig) Lyskawka, katoliczka, 19 lat, urodzona i zamieszkała w Pacanowicach. Córka gospodarza Andrzeja Lyskawki i jego żony Marianny z domu Garsztka, zamieszkałych w Pacanowicach.
Świadkowie:
3. Gospodarz Walenty Biadala, lat 42, zamieszkały w Pacanowicach.
4. Gospodarz Andrzej Lyskawka, lat 43, zamieszkały w Pacanowicach
 
 i pradziadków 
 

Tłumaczenie: Rogoźno 8.7.1911 1. Robotnik Kasimir Slachciak, katolik ,ur. 26.02. 1887 w Neu Sulaszewo pow. Chodzież , zamieszkały Gościejewo pow Oborniki , syn robotnika Andrzeja Slachciaka i jego żony Jadwigi z d. Łyskawka obojga zamieszkałych w Ninino pow. Oborniki 2. stanu wolnego Katarzyna Mendel , służąca , katoliczka , ur. 17.10. 1888 w Dombrowka pow. Oborniki , zam. Rogoźno , córka robotnika Wojciecha Mendel i jego żony Katarzyny z d. Wawrzyniak , obojga zam . Grudna pow. Oborniki. 

 

 Niestety historia życia mojego pradziadka Kazimierza (Kasimira) wkrótce się zakończyła,  prawdopodobnie w okolicach Woëvre (Francja). Na listach strat z czerwca 1915 widnieje jako zaginiony ale dopiero w lipcu 1917 roku został sądownie uznany za zabitego 8.06.1015. Takie okrutne były realia tamtej wojny, dzisiaj co raz mniej się o tym mówi i pamięta, mimo że w wyniku tego kataklizmu zginęło około 20 milionów ludzi z czego połowa to żołnierze- w tym Polacy choć oficjalnie  ofiary naszej narodowości nie figurują na żadnej liście strat. A ciała mojego pradziadka podobnie jak  tysięcy innych ofiar  po wszystkich stronach tego konfliktu nie odnaleziono bądź niezidentyfikowano.

Lista strat z 19.06.1915 Kasimir "zaginiony"


   Lista strat z 4.07.1917 Kasimir dotąd uznawany za zaginionego, zginął 8.06.1915 roku. Litera "G" oznacza "gerichtlich für tot erklärt"-uznany za zmarłego przez sąd.    



 

A zatem, moja prababcia  Katarzyna po niespełna 4 latach małżeństwa  w 1915 została wdową z trójką łobuzów, ale oficjalnie to dopiero po wyroku sądu w 1917. Cofnijmy się jeszcze do XIX wieku kiedy w Dąbrówce Ludomskiej Catharina Mendel przyszła na świat co potwierdza poniższy akt urodzenia:

Tłumaczenie: Ludomy 22.10.1888, przed podpisanym poniżej urzędnikiem stanu cywilnego zjawił się dzisiaj robotnik Adalbert Mendel, zamieszkały w Dąbrówce, wyznania katolickiego i zgłosił, że Catharina Mendel, z domu  Wawrzyniak, jego  żona wyznania katolickiego, zamieszkała u niego w Dąbrowce w jego mieszkaniu dnia 17.10.1888 po południu o godzinie szóstej urodziła dziecko płci żeńskiej, któremu nadano imię Catharina.    
 
Rodzice mojej prababci Katarzyny pochodzili z Cerekwicy (gmina Rokietnica), 
gdzie za zgodą swoich rodziców : Michała Mendla  i Katarzyny z d. Bączkowskiej  oraz Józefa Wawrzyniaka i Wiwianny (Bibianny) z d.Wojciechowskiej w roku 1876 wzięli ślub. Zapewne w poszukaniu lepszego jutra przenieśli się do Dąbrówki Ludomskiej, a później do Grudny. O rodzeństwie prababci  jeszcze napiszę, ale wróćmy do czasu kiedy nasza Katarzyna  w 1917 roku dowiedziała się oficjalnie że została wdową po Kazimierzu(Kasimirze). Wtedy poznała wdowca Idziego Zielonkę który miał troje dzieci z pierwszego małżeństwa : Władysławę (ur.23.03.1909) , Marianne (ur. 7.09.1914) i Piotra (ur.11.04.1920),        
Gościejewo 26 luty 1933, ślub Władysławy Zielonki z Leonem Wyrwickim.

 
  a prababcia miała  "trzech budrysów" : Kazia,Wicka i Janka. 
Żyli razem w tych niełatwych czasach odrodzonej Polski wychowując sporą gromadkę  dzieci w tym czworo wspólnych: Martę (ur.02.07.1923), Felicję (ur.12.03.1925), Anastazję (ur.10.04.1926) i Zofię (ur. 06.04.1928) ...i tutaj zostawiam miejsce z nadzieja że kiedyś napisze o tym więcej.
Katarzyna Zielonka i jej córki ok. 1947 r.

 
 
W księdze meldunkowej z roku 1930 w Rogoźnie odnalazłem wpis że mieszkali wszyscy razem, czyli moje ,twoje i nasze:
Tutaj jest jeszcze parę spraw do wyjaśnienia...w przyszłości

Rok 1978, prababcia Katarzyna na swoich 90-tych urodzinach, 
a obok po lewej jej syn, mój dziadek Kaziu.
 
90 urodziny 

Ostanie lata swojego jakże bogatego życia moja prababcia Katarzyna Mendel/Ślachciak/Zielonka spędziła u swojej najmłodszej córki Zofii Romańskiej w Jarocinie gdzie zmarła 28 października 1983 roku i została pochowana na cmentarzu komunalnym.

 Zofia zmarła 23.03.2020 roku (zdjecie nagrobka z 1996r.).

 

Myślę że to nie koniec tej historii