Powrót do rodzinnego miasta Rogoźna


 
  W 1966 roku grupa rogozińskich Żydów przyleciała do Polski. Najpierw zwiedzili Warszawę, później Poznań, by wreszcie wyruszyć w swoje rodzinne strony.
 
 "Sprawozdanie z podróży do Rogoźna, maj 1966.

11 maja przylecieliśmy do Warszawy, gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni. Obejrzeliśmy stolicę, która została całkowicie zniszczona i odbudowana na nowo. Zwiedziliśmy getto, Muzeum Żydowskie, co oczywiście wywarło na nas bardzo silne wrażenie. Dawna synagoga, największa w mieście, została urządzona jako muzeum. Poza tym cały teren, na którym stało getto, jest całkowicie zniszczony.

Życie jest bardzo proste i skromne, jedynie hotele są wspaniale urządzone i ogólnie rzecz biorąc bardzo nam się podobało. Byliśmy bardzo dobrze zakwaterowani, każdy był dla nas wyjątkowo uprzejmy i uczynny. Stamtąd pojechaliśmy pociągiem do Poznania. Sam Poznań mocno się zmienił. Choć nie jest zbytnio zniszczony, to jednak wszystkie duże sklepy zniknęły i wszystko zostało przejęte przez rząd. Jest dokładnie tak jak w Warszawie – istnieją tylko duże hotele, które oczywiście znajdują się pod kontrolą państwową."

 

Wjazd do Rogoźna od Murowanej Gośliny (1958, arch.autora)

 
 „ Następnego dnia pojechaliśmy autobusem do Rogoźna. Możecie sobie wyobrazić, jak się czuliśmy. Autobus jechał przez Murowaną Goślinę, Studzieniec i dotarliśmy na miejsce. Od razu wysiedliśmy, żeby zrobić zdjęcia naszego gimnazjum." 
 
Alma Mater Rogosnensis (1958, arch.autora)


  "Potem zatrzymaliśmy się przy budynku  Langmayerów, aby zrobić także zdjęcia szkoły dla dziewcząt.Te domy, które widzieliśmy, nie zmieniły się, zachowały się dokładnie takie, jakie były dawniej. Niestety mieliśmy tam pewne nieprzyjemności. Zatrzymał nas milicjant, ponieważ dr Rummelsburg robił dużo zdjęć, które rzekomo były zakazane. Po długich rozmowach z milicjantem ten pozwolił nam odejść, ale musieliśmy obiecać, że zrobimy tak mało zdjęć jak to tylko możliwe."
 
Szkoła w której przełożoną była Martha Langmayer, a nauczycielkami jej trzy siostry (arch.autora)
 
 "Nowe Miasto, aż do Starego Rynku pozostało niezmienione, tylko domy są całkowicie zrujnowane, a sklepów prawie nie ma. W drodze na Stary Rynek i do synagogi Adolf spotkał kobietę, która natychmiast rozpoznała w nim Feibuscha."   

 *Adolf Feibusch był dwukrotnie żonaty. Z małżeństwa z pierwszą żoną, Selmą Kuttner (1889–1932), pochodziło dwoje dzieci: Hans Arthur (John) (1922–2007) i Rosel Erna, którzy oboje urodzili się w Królewcu. Po śmierci Selmy w Królewcu w 1932 roku jej mąż poślubił w 1936 roku w Rogoźnie (Rogasen) jej siostrę, Paulę Kuttner (1894–1986), młodszą od Selmy o pięć lat. Adolf Feibusch zmarł w 1984 roku w Southend-on-Sea (Anglia) (info z www.badkissingen.de)

  
Ulica Gościnna , 1959 r. (fot. zabytek.pl)
 
  "Widziała nas przechodzących obok jej domu i od razu pomyślała, że to muszą być ludzie, którzy dawniej mieszkali w Rogoźnie i pobiegła za nami. Okazało się, że to brat i siostra Kozłowscy, którzy kupili dom od Marthy Hillel. Ogromnie się ucieszyli na nasz widok i nie chcieli nas puścić. Musieliśmy iść z nimi na obiad i obiecać, że w następną niedzielę odwiedzimy ich ponownie, co też zrobiliśmy."
 
  *Marta Hillel  urodzona w Rogoźnie 1 listopada 1878 r, była córką Hillela Hillela (1835-1901) i Adeli z domu Horwitz (ur. ok. 1850 r.). Z czworga rodzeństwa które przyszło na świat w Rogoźnie i mieszkało w domu rodzinnym (prawdopodobnie) na ulicy Gościnnej tylko najstarszy ur. w 1874 r. dr.Hirsch Gedalje absolwent tutejszego gimnazjum zmarł śmiercią naturalną w 1931 r. Pozostał trójka, czyli Marta, Ernestine(ur. 1880) i Samuel (ur.1882) nie przeżyli Holocaustu.
 
 "Tego samego dnia pojechaliśmy z dr. Rummelsburgiem do Ryczywołu, żeby wszystko tam zobaczyć."
 
Widok na rynek w Ryczywole (fot.polska-org.pl)

   *Dr.Herbert Rummelsburg urodził się 24.06.1899 r. w Rogoźnie jego rodzicami byli urodzony w Ryczywole Jocob (1859-1936) i rogoźnianka Gastel z domu Krakauer (1871-1943 Sobibór). Herbert zmarł w Amsterdamie w 1987 roku.
 
 "W  niedzielę poszliśmy na cmentarz żydowski w Rogoźnie. Niestety, nic tam nie znaleźliśmy. Wszystkie macewy zostały zabrane przez nazistów, rozbite, a Polacy musieli ich użyć do wybrukowania ulicy przy ratuszu na Nowym Rynku. Z dawnej kostnicy zrobiono mieszkania. Ludzie, którzy tam mieszkają, rozmawiali z nami i wszystko opowiadali. Oni również przeżyli straszny czas podczas niemieckiej okupacji. Po odejściu nazistów Polacy odwrócili wszystkie kamienie, ponieważ nie chcieli deptać po żydowskich napisach. Niektórych oczywiście nie dało się odwrócić — były zapisane z obu stron. Do dziś nikt po nich nie chodzi." 

Macewy Mosesa Biebera (1819-08.03.1882) i Helene (Lene) Bieber (1826-04.09.1880). Heinz Arnheim 1937 r. Prywatna kolekcja Gerda Magnera


Po lewej brukowanie Adolf Hitler Platz / po prawej remont Placu Karola Marcinkowskiego(fot.Muzeum Regionalne Rogoźna /autor)
 

 
Fragmenty macew odkopanych trakcie remontu placu Marcinkowskiego w Rogoźnie w 2018 roku fot. autor  
 
 "Stary Rynek jest w zasadzie niezmieniony, jedynie posadzono drzewa i ustawiono ławki.Wszystkie domy nadal stoją, ale nie ma już sklepów. Targów już się nie urządza na rynkach, zostały przeniesione na teren obok posesji ogrodnika Dokowicza (przy budynku straży pożarnej, tam gdzie kiedyś był Rodzynkowy Rynek" https://dokadsiegapamiec.blogspot.com/p/na-rodzynkowym-rynku-w-rogoznie.html  

Plac Powstańców Wielkopolski (Stary Rynek), (1958 arch.autora)

"Dawna wielka synagoga została całkowicie rozebrana, a z jej cegieł zbudowano nowe domy. Teraz plac gdzie stała jest całkowicie pusty." 
 

Synagoga w Rogoźnie
 
 
Ulica Wielka szkolna (miejsce po synagodze, fot.autor)

   "Dom modlitwy (Beth Hamidrasz), w którym nasz ojciec zwykł się modlić, również już nie istnieje. Został przerobiony na dom mieszkalny."
 
  Richard Ehrlich w swojej wcześniejszej publikacji  "Wędrówka przez Rogoźno 1912" tak opisuje okolice Starego Rynku:
 
Ulica Mała szkolna początek XX wieku (rekonstrukcja cyfrowa)
   "Kolejny róg ulicy Rzeźnickiej tworzy wylot ulicy Małej Szkolnej. Dla żydowskiej gminy synagogalnej stojące tu domy są miejscami świętymi, gdyż przed dziesięcioleciami działali tu wybitni mężowie Izraela; tutaj dawniej mieściła się także ''Jesziba'' (wyższa szkoła wiedzy żydowsko-talmudycznej). Lewostronny dom narożny przy ulicy Małej Szkolnej jest w posiadaniu gminy żydowskiej i był dawniej domem rabina, obecnie nazywany jest „domem gminnym”. Narożnik zajmuje łaźnia rytualna (mykwa), dalej znajduje się właściwy dom gminny z mieszkaniem kantora i salą posiedzeń. Nowy budynek został ukończony w 1910 roku i wykonany w stylu późnego włoskiego renesansu. Przy tej samej ulicy, po jej prawej stronie, dochodzimy następnie do ''Małej Świątyni'', czyli ''Beth-Hamidrasz'' lub domu nauki. Ten prosty dom boży ma około 65 lat, a owa dawna siedziba wiedzy duchowej mieści dziś dwie szkoły modlitewne, z których jedna jest jeszcze używana zimą. Wiekowa biblioteka zapewne posiada wiele cennych foliantów, a w ''Świętej Arce'' (Aron ha-Kodesz) przechowywanych jest wiele sędziwych zwojów Tory"

 
Plac Powstańców Wielkopolskich 1962 r. (rekonstrukcja cyfrowa)

  "Wieść o tym, że jesteśmy na miejscu, naturalnie szybko się rozeszła i przychodzili różni mieszkańcy Rogoźna, którzy jeszcze znali naszych rodziców, aby nas powitać. Między innymi przyszła kobieta, której rodzice mieszkali w domu Kuttnerów. Wszyscy bardzo się cieszyli i uważali za coś wspaniałego, że odbyliśmy tak daleką podróż, aby jeszcze raz zobaczyć starą ojczyznę. Musieliśmy też obiecać, że przyjedziemy ponownie -być może za dwa lata."
   Ale tutaj niestety w historię wplątała się polityka, bo za dwa lata był rok 1968, dlatego ponowna podróż Żydów do Polski była tym czasie niemożliwa. 
 
  "Grupa podróżnych składała się z: Adolfa Feibuscha i jego żony Pauli z domu Kuttner oraz doktora Herberta Rummelsburga, wszyscy z Londynu, wszyscy urodzeni w Rogoźnie. Ojciec doktora Rummelsburga urodził się w Ryczywole, stąd nasz wyjazd również tam. Dużo czasu spędziliśmy z rodzeństwem Kozłowskich. Odwiedziła nas również kobieta, Maria Jarosz z domu Smogór, mieszkająca przy ulicy Czarkowskiej nr 14, która bardzo dopytywała o Richarda Ehrlicha i podała nam swój adres aby się z nią skontaktował.”
 


Przygotowano na podstawie fragmentu "Richard A. Ehrlich Collection 1881-1969"
 
26.08.2026  P.P.Nowaczyk


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz